22 lipca 2017

Preikestolen - kamienny stół w Kraju Fiordów

Norwegia to dla wielu kraj marzeń. Nowoczesna, szybko rozwijająca się gospodarka, wysokie zarobki, a do tego dziewicza przyroda. Nic dziwnego, że kraj ten, mimo kapryśnej i chłodnej pogody, przyciąga ludzi z całego świata.

Królestwo Norwegii poszczycić może się wyjątkowym na skalę światową krajobrazem, w którym dominują gołe skały, błękitne wody dwóch mórz i oceanu oraz głębokie zatoki z bardzo stromymi brzegami, zwane fiordami. Fantazyjne kształty ich krawędzi często rozbudzają wyobraźnię podróżnych, zyskując sławę na całym globie i zachęcając do odwiedzin rzesze śmiałków. Jednym z takich obiektów jest Preikestolen.

Pulpit Rock, czyli płaski stół wśród kamiennych zboczy

Preikestolen to jedna z najsławniejszych atrakcji obszaru Rogaland w południowo-zachodniej Norwegii. Obiekt znajdziemy w Lysefjord, fiordzie oddalonym o kilkadziesiąt kilometrów od trzeciego największego miasta kraju, Stavanger. Klif ma ponad 600 metrów wysokości i przyciąga rocznie około 200 000 turystów.

Droga do Preikestolen wiedzie od hostelu Preikestolhytta aż do samego obiektu. Składa się ona niemalże wyłącznie z przypadkowo rozłożonych kamieni różnej wielkości, co utrudnia wspinanie w górę często stromych zboczy. Mimo średniego poziomu trudności, z trasą w ciągu dwóch godzin poradzić powinien sobie każdy.


Jak dostać się do Preikestolen?

Loty do Stavanger obsługują linie lotnicze WizzAir z trzech polskich miast - Gdańska, Szczecina oraz Katowic. Z lotniska położonego w mieście Sola możemy dojechać do centrum Stavanger, oddalonego o około 15 kilometrów, na kilka sposobów. Najwygodniejszym środkiem transportu jest autobus spod samego lotniska. Jest to niestety także opcja najdroższa - bilet w obie strony dla jednego dorosłego kosztuje 180 NOK, czyli około 85 zł. Tańszym sposobem jest przejście z lotniska do miasteczka Sola - jest to zaledwie kilka kilometrów - i wybranie autobusu Kolumbus, gdzie bilet do samego Stavanger kosztuje 53 NOK (25 zł), zaś dla uczniów i studentów jest to jedynie 27 NOK (12 zł).


Najtańszą i najdłuższą opcją jest pójście do miasta na piechotę, na co się zdecydowałem. Pierwsza część trasy jest mało komfortowa, gdyż musimy iść poboczem ruchliwej drogi. Potem jednak poruszamy się chodnikiem. Plusem tego rozwiązania jest możliwość zwiedzenia okolicy, w tym Svord i fjell, trzech wysokich na kilkanaście metrów mieczy wbitych w skałę.

Svord i fjell, Stavanger, NorwegiaW samym centrum miasta znajduje się duży port, z którego odpływają liczne statki i promy. Aby dostać się do Preikestolen znaleźć musimy przystań promu do Tau. Jest ona wyraźnie oznaczona tabliczką z nazwą miejscowości. Prom, pomimo istniejącego rozkładu, żyje raczej własnym życiem, dlatego najlepiej usiąść obok przystani i poczekać, aż podpłynie. Czas oczekiwania nie powinien być dłuższy niż pół godziny. Gdy tylko wszyscy zainteresowani wejdą na pokład, prom odpływa, dlatego lepiej nie zwlekać. Bilet kupimy u kontrolera w holu dla pasażerów. Jego koszt to 52 NOK (25 zł) - tego wydatku niestety nie unikniemy.

Gdy wysiądziemy w Tau, mamy kilka opcji do wyboru. Możemy wsiąść do autobusu jadącego prosto do Preikestolhytta, za co zapłacimy 175 NOK (84 zł) w obie strony. Dużo tańszą opcją jest pojechanie autobusem Kolumbus, który również ma przystanek na samej przystani. Podróż do Jørpeland to koszt 33 NOK (16 zł) lub 17 NOK (8 zł) dla uczniów i studentów. Z Jørpeland do Preikestolhytta jest około 9 km - 5 km drogi głównej oraz 4 km bocznej, w stronę samego fiordu. Odległość tę można pokonać na piechotę lub autostopem.

O autostopie warto napisać troszkę więcej. Jako że spóźniłem się w Tau na autobus Kolumbusa, postanowiłem przejść się do głównej drogi tuż za miastem i złapać “stopa”. Na zatrzymanie się samochodu czekałem jedynie 10 min. Bardzo miły Norweg potwierdził, że jedzie do Jørpeland i z chęcią wziął mnie ze sobą. Po krótkiej rozmowie w języku angielskim i norweskim wykonał telefon, z którego wynikało, że przełożył dla mnie spotkanie tylko po to, aby podwieźć mnie do samego Preikestolhytta. Było to niesamowite i bardzo zaskakujące. Niezwykle ułatwiło mi to dalszą podróż. Wracając z Preikestolen również złapałem autostopa, tym razem jednak kierowca podwiózł mnie jedynie do drogi głównej, potem zaś musiałem iść do Jørpeland na piechotę.


W górę fiordu, czyli do celu podróży i jeszcze dalej

Droga od hostelu do samego Preikestolen jest codziennie, praktycznie niezależnie od pogody, bardzo oblegana. Wśród turystów usłyszeć można dziesiątki różnych języków. Trasa jest dość wymagająca, choć jej trudność nie powinna stanowić dla nikogo przeszkody nie do pokonania. Dotarcie do “stołu” jest zwieńczone niesamowitym widokiem, który zwyczajnie zapiera dech w piersiach. Im więcej słońca, tym lepsza widoczność, a trasa dużo bezpieczniejsza, dlatego najlepiej na fiord wybrać się w niedeszczowy dzień.

Jestem zaskoczony tym, co dzieje się na Preikestolen. Mimo tak wielu narodowości, ludzie współpracują ze sobą, wymieniając uwagi i komentarze w języku angielskim. Do jednego z rogów stołu ustawiła się kolejka, w której każdy czeka na możliwość wykonania pamiątkowego zdjęcia. Lazurowe wody fiordu oraz wysokie, poszarpane skały cieszą wzrok zmęczonych lecz usatysfakcjonowanych podróżników. Dla niektórych jednak Preikestolen to jedynie przystanek na trasie do szczytu fiordu…


Niedostępne skały tylko dla wybranych

Nad Preikestolen wznosi się dużo wyższa góra. Mało kto wyrusza na jej podbój ze względu na brak jakiejkolwiek ścieżki tam wiodącej. Podróżni sami wybierają sobie drogę, co nie jest takie proste, gdyż aby dostać się na szczyt, na początku należy zejść do doliny. Momentami wydawało się to niemożliwe - sam szukałem odpowiedniej drogi niecałą godzinę. Później trasa jest prostsza, choć kamienie, na które trzeba było się wspiąć, bywały tak wysokie, że musiałem wspomagać się rękoma. Dla widoku, jaki rozpościerał się ze szczytu Lysefjord, warto jednak pokonać każdą przeszkodę. Zaskoczył mnie przede wszystkim brak ludzi. Byliśmy zupełnie sami, a turyści na widocznym z fiordu Preikestolen byli mniejsi od mrówek. Szczyt klifu ma postać płaskowyżu, dzięki czemu mogliśmy odbyć kilkugodzinną wędrówkę zdłuż zatoki, wśród kilkumetrowych kamieni, małych jeziorek i typowej dla tej wysokości roślinności. Spacerując po Lysefjord żal było mi ludzi, którzy poprzestali na Preikestolen i zadowoleni z siebie nie wiedzieli, co tracą.

Wracać do miasta czy nocować na fiordzie?

Jeszcze długo przed wyjazdem odpowiedziałem sobie na to pytanie. Choć śpiwór zajął pół mojego bagażu podręcznego, a namiot musiałem pożyczyć od Norweżki, u której się zatrzymałem, uparłem się, że zostanę na Preikestolen na noc. Czy była to dobra decyzja? I tak, i nie.

Choć w dzień było około dwudziestu stopni, noc przyniosła ze sobą bardzo mroźną pogodę. Opatulony w kilka bluz, kurtkę i śpiwór, wciąż było mi dość zimno. Na przekór prognozom, zaczął padać deszcz, który o piątej rano wykurzył mnie z namiotu. Widok, jaki o tej godzinie mnie zastał, zrekompensował wszystkie niedogodności. Preikestolen, jak i cały fiord, skąpany był w chmurze i mgle. Mistyczność, tajemniczość, może nawet strach. To co zobaczyłem było naprawdę poruszające.

Zejście z Preikestolen przy bardzo niskiej widoczności i deszczu jest bardzo uciążliwe i nie należy do bezpiecznych. Uważajcie, gdzie stąpacie, gdyż jeden zły ruch dzieli was od skręconej kostki lub złamanej kończyny. A z pomocą medyczną mogłoby być dość ciężko.

Jedzenie i nocleg w Norwegii. Co zrobić, aby ograniczyć koszty?

Na Preikestolen najlepiej wziąć dużo wcześniej przygotowanych kanapek oraz - rzecz jasna - wodę. Chleb w Norwegii jest bardzo drogi, jego cena waha się od 10 do 25 złotych. Szynka i ser to produkty, które także mogą nas zaskoczyć swoją ceną, aczkolwiek jeśli nie mamy możliwości przywiezienia jedzenia z Polski, te drobne zakupy nie powinny przyprawić nas o zawrót głowy. Jeśli chodzi o wodę, szukajcie promocji, gdyż bardzo często zdarza się, że trzy lub cztery butelki wody są w cenie jednej (czyli około 15 złotych). Warto także wziąć coś słodkiego, najlepiej czekoladę. Norweska czekolada, szczególnie z solą morską, jest bardzo duża i naprawdę dobra. Jak na swój rozmiar, jej cena jest akceptowalna (15-20 zł).

Jeśli nie zamierzamy zatrzymywać się na Preikestolen, polecam znalezienie noclegu przez portal Airbnb. Jest to strona, na której ludzie zamieszczają oferty house- oraz roomsharingu. Za osobny pokój, dostęp do kuchni i łazienki zapłacimy nieco ponad 100 zł za noc. W najtańszym hostelu cena za łóżko zaczyna się od 300 zł.

Wspaniała podróż na wyciągnięcie ręki

Jeśli uda nam się kupić tanie bilety lotnicze, wyprawa na Lysefjord nie powinna być finansowym wyzwaniem. To, co czeka nas na miejscu, jest zdecydowanie warte zachodu. Na Preikestolen człowiek czuje, jaki jest w rzeczywistości mały i bezsilny. Pamiętajcie, aby zarezerwować sobie czas na kontemplację oraz dużo zdjęć, które zachwycą waszych znajomych.

Za niesamowite zdjęcia dziękuję Asi, z którą odbyłem tę niezwykłą podróż.


Share:

5 komentarzy:

  1. Ach, przydało by się więcej zdjęć. Norwegia, moje marzenie... Ale strach przed wysokością skutecznie blokuje mnie przed jego realizacją.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Więcej zdjęć już w drodze :) Wysokości są tam rzeczywiście... spektakularne.

      Usuń
  2. Miejsce zapiera dech, ale ta droga pod górę... zapowiada się niezłe wyzwanie kondycyjne. Jednak zobaczyć to wszystko z wysokości, myślę, że warto się wspiąć dla tego widoku :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękne zdjęcia, a widoki fantastyczne ! Zazdroszczę takiej podróży :)

    OdpowiedzUsuń